Park Rzeźby Bródno
Park Rzeźby Bródno

O projekcie

"Rzeźba kolektywna, park społeczny..."

Współczesne instytucje sztuki tęsknią do "prawdziwej przestrzeni publicznej" i bezpośredniego kontaktu z widzem - u niego, "na miejscu": na obrzeżach miasta, stadionie, w parku. Dziedzicząc kilkudziesięcioletnią już tradycję sztuki w przestrzeni publicznej czy sztuki środowiskowej, galerie i muzea próbują integrować sztukę z miejską architekturą, traktują dzieła sztuki jako narzędzia do aktywizowania społeczności lokalnych. Miejscem kolejnej muzealnej eskapady, która trwa nieprzerwanie od 2009 roku, jest osiedle mieszkaniowe Bródno w Dzielnicy Targówek.

Projekt Parku Rzeźby na Bródnie jest niezwykle interesującym przypadkiem współpracy między urzędnikami, artystami i muzeum. Przedsięwzięcie to nie zostało bowiem zainicjowane przez instytucję sztuki, lecz przez urzędników z Targówka oraz artystę - mieszkańca i piewcę uroków tej dzielnicy, Pawła Althamera. Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie zaangażowało się w projekt w roli instytucjonalnego "akuszera", wspierając przedsięwzięcie merytorycznie i logistycznie.

Althamer nosił się jakiś czas z myślą o zrealizowaniu w swojej dzielnicy "fragmentu raju", specyficznej rzeźby-ogrodu, która powstałaby w oparciu o współpracę z mieszkańcami tych okolic. Praca rozbita była na kilka "epizodów". Najpierw dzieci z bródnowskiej Szkoły Podstawowej nr 285 otrzymały reprodukcje obrazów z wyobrażeniami raju. Na ich podstawie powstały dziecięce rysunki, które posłużyły Althamerowi do zaprojektowania, we współpracy z architektem krajobrazu, rajskiego ogrodu nad małym stawem w Parku Bródnowskim. To jednak nie koniec, ta "roślinna rzeźba" stała miejscem wykonania grupowej fotografii z udziałem okolicznych mieszkańców, a samo zdjęcie ma zostać podarowane miejscowej parafii jako "święty obraz", celebrujący "rajski" pierwiastek życia na betonowym osiedlu. W tej wieloetapowej realizacji splatają się różne wątki charakterystyczne dla sztuki Althamera - ucieczka do natury, praca z lokalną społecznością, poszukiwania duchowe, rola dziecka jako "tłumacza", swego rodzaju ludyczność i formuła publicznego zgromadzenia (należy w tym miejscu wspomnieć o wcześniejszym projekcie artysty Bródno 2000, do dziś wspominanym przez mieszkańców osiedla oraz władze dzielnicy). Rajskie schronienie na Bródnie, stworzone z rzadkich gatunków drzew i krzewów, wyselekcjonowanych na podstawie cech szczególnych poszczególnych egzemplarzy, odczytywać można nieco ironicznie jako kontynuację refleksji land-artowej, ze szczególnym wskazaniem na Time Landscape (1965-1978) Alana Sonfista w Nowym Jorku czy Sanctuarium (1997) Hermana de Vriesa w Münster, czyli kreowanie w miastach "modułów" dzikiej przyrody, które mają ułatwić mieszkańcom kontakt z rajem natury. Realizacja na Bródnie różni się jednak od tych projektów bardziej kolektywnym, kooperacyjnym charakterem - to, co widzialne jest zaledwie pretekstem do pracy nad relacjami między mieszkańcami a artystą, artystą i urzędnikami, urzędnikami a instytucją sztuki, instytucją sztuki a szkołą i kościołem, etc. Park Rzeźby na Bródnie pomyślany został jako projekt długofalowy, angażujący kolejnych artystów i testujący formułę "rzeźby społecznej" i rzeźby w przestrzeni publicznej w ogóle - niemal trzy dekady po sadzeniu 7000 drzew dębowych przez Josepha Beuysa w Kassel i 20 lat po usunięciu Tilted Arch Richarda Serry z nowojorskiej Federal Plaza.

Pawłowi Althamerowi oraz władzą Dzielnicy Targówek udało się już zachęcić do współpracy kolejnych artystów: Monikę Sosnowską, Olafura Eliassona, Rirkrita Tiravaniję, Jensa Haaninga, Susan Philipsz i Romana Stańczaka. Rzeźba Eliassona Negative Glacier Kaleidoscope (2007) jest zanurzona w ziemi - to kalejdoskop o wadze ponad 300 kilogramów, wydający się być szczeliną w ziemi, którą wyrąbała spadająca z nieba geometryczna gwiazda. Efekt potęguje delikatne rozświetlenie wnętrza kalejdoskopu, przez co praca widoczna jest także w nocy. Rzeźba ta była prezentowana w 2007 roku przed siedzibą galerii Neugerriemschneider w Berlinie. Z kolei realizacja Moniki Sosnowskiej nawiązuje do odmiennej, lokalnej tradycji rzeźby w przestrzeni publicznej (można tu zaryzykować użycie terminu metaloplastyka), będąc konsekwencją wcześniejszych badań artystki nad modernistycznym dziedzictwem - architektonicznymi pomyłkami, właściwościami materiałów budowlanych, a także amatorskim, oddolnym kształtowaniem przestrzeni wspólnej i prywatnej. Rzeźba Sosnowskiej to zainstalowana bezpośrednio w ziemi sfera "ulepiona" z ornamentalnie ukształtowanych prętów zbrojeniowych. Praca ta powstała jako rezultat obserwacji kształtów i wzorów krat montowanych przez mieszkańców Bródna w mieszkaniach na parterze. Czwartą pracą, to "polska edycja" kulinarnego performansu Rirkrita Tiravaniji z roku 2001, zatytułowanego Untitled (the magnificent seven, spaghetti western) tym razem nosił tytuł Spaghetti Eastern. Ta jednorazowa akcja to "klasyczna rzeźba społeczna", angażująca mniej lub bardziej przypadkowych widzów poprzez wspólnotowe doświadczenie - jedzenie, rozmowę, manifestację. Jednocześnie akcja Tiravaniji wtapiała się w doroczny festyn kończący Dni Targówka, który odbył się tego samego dnia, co otwarcie Parku Rzeźby. Projekt wciąż ewoluuje - podczas jego V edycji obok Raju Althamera stanęła rzeźba "Anioł Stróż" Romana Stańczaka, która ma strzec nie tylko Parku Rzeźby ale i mieszkańców Targówka.

Wszystkie wspomniane wyżej prace zainstalowane są na terenie Parku Bródnowskiego, który stanowi 25 hektarów zieleni pomiędzy ulicami Kondratowicza, Chodecką, Wyszogrodzką oraz Łabiszyńską. Park ten, wraz z trzema akwenami, wzniesieniami terenu i obsadą roślinną, został zaprojektowany przez inżynier Stefanię Traczyńską i oddany do użytku w 1976 roku. Mimo niewątpliwej urody tego miejsca - wyspy zieleni otoczonej zewsząd blokowiskami - trudno było dotychczas wyobrazić sobie Park Bródnowski jako cel turystycznych wycieczek. Ta sytuacja uległa jednak diametralnej zmienie, przede wszystkim z powodu rzadkiej, świadomej polityki kulturalnej prowadzonej przez władze Dzielnicy. Dziś widok wycieczki japończyków przechadzających się po parku ze swoimi nieodłącznymi aparatami nie jest już niczym niecodziennym.